wtorek, 16 października 2012

Inny punkt widzenia....- Łodź oczami faceta

Miał być post więc będzie .
Pisany przez męża obecnej tutaj włascicielki tego bloga (a nie mówiłem ze napiszę ?) .
Zaczęło sie od tego , że zostałem zabrany ot tak poprostu .
Właśnie tak "zabrany" to właściwe słowo , poprostu oznajmiono pewnego pięknego dnia , że jedziemy .
Jedziemy do Łodzi
Jedziemy na finał konkursu Haftu DMC "Inspirujemy kolorem"
No skoro jedziemy to jedziemy , jakoś nie potrafiłem sobie wyobrazić swojego umiejscowienia w tym akurat czasie i miejscu do tego na konkursie haftu .......ale skoro jedziemy to jedziemy .
Po wyczekaniu w ogromnym korku dojechaliśmy , konkurs organizowany jest w budynkach Białej Fabryki , Centralnego Muzeum Włókiennictwa . Tyle mój stechnicyzowany umysł zdołał zapamiętać z natłoku informacji , którymi całą drogę zalewała mnie organizatorka całej wyprawy.
Ogólnie miejsce sprawiało sympatyczne wrażenie .




Lecz po przekroczeniu  progu sali  ,w której rzecz dziać się miała ........... zrobiło się mniej przyjemnie ....jak dla faceta oczywiście .
Pomyślałem tylko "Uuuuuu stary , ale wpadłeś ." no i tyle było z mojego siebie żałowania bo zostałem pociagnięty przez moją Panią w wir pełen KOBIET !
Wszędzie Panie , dziewczyny w różnym wieku (choć dla Pań podobno istnieje tylko jeden uniwersalny ,czyli 18-nastka ) , przechadzające się , rozmawiające , rozglądające się .....
Nie uspokojało mnie jakoś stwierdzenie mojej małżonki  ,że nie mam się martwić "panowie tez wyszywają" ...dobra dobra ....
Gdy tylko moje kochanie wygodnie usadowiło się na wyłożonych w tym celu krzesełkach zastosowałem stary manewr czyli oderwałem sie od przeciwnika na "zwiadowcę" .
"Eeee kochanie to ja ..się rozejrzę "
Niestety po 20 minutach rozpoznania terenu trzeba było wracać na salę
Na sali okazło się , że już są dwie , znaczy nie małżonki moje , ale dwie blogerki , z których jedna jest moją małżonką .


 Sprytny sposób polegający na przypięciu do torebki identyfikatora z nazwą bloga pozwolił dziewczynom się odnaleźć .



Życie faceta to jedno pasmo poznawania kobiet , zawsze się zastanawiałem po co są torebki skoro
i tak nie można w nich nic znaleźć  a tu proszę : do noszenia identfikatora !!! w życiu bym na to nie wpadł , genialne w swojej  prostocie.
Ja jednak nie musiałem oglądać torebek obecnych pąń w poszukiwaniu identyfikatorów - głupio bym wyglądał . Piękne sokole oczy Ewy i Aśki szybko wyłuskały z tłumu pozostałe autorki blogów i zostały mi one poprostu przedstawione .
Oszczędzę czytającym mojego opisu ceremonii wręczenia nagród - uczynią to lepiej wraz z recenzją dziewczyny ,

 

oraz poprzedzającego tą ceremonię występu artystycznego



 - zbyt go przeżyłem  ,a że przeżycie było lekko bolesne więc nie chcę o nim wspominać .

Przejdźmy raczej do sali  ,w której odbywała się wystawa nagrodzonych i nienagrodzonych  prac .

 
 


Na wystawie............no cóż wisiały obrazki , znaczy dla mnie były to obrazki jedne ładniejsze,  jedne mniej mi się podobały nawet pochwalę się : wiem  ,że do ich wykonania potrzebna była igła nici i kanwa (dla innyh facetów taka szmatka na której wyszywa się tymi nicmi i igłą ) .
Zająłem się więc obserwacją .....no cóż może obserwować facet gdy wokół jest pełno kobiet ?
No kobiety właśnie . Na początku obserwowałem żonę i jej koleżanki z punktu widzenia , którego tu nie przedstawię bo niechce być oskarżony o seksistowskie i przedmiotowe traktowanie kobiet .
Ale pózniej (chwile później żeby nie było nieporozumnień ) zauważyłem coś jeszcze .
Tym czymś była PASJA te dziewczyny poprostu żyją tym co robią .







Dyskusje , bieganie od obrazka od obrazka i ponowny powót do przed chwila oglądanego  ,by pokazać sobie jakiś szczegół  , który jeszcze wymagał osobnego omówienia .











To było fascynujące , poznałem osoby które tak bardzo kochają swoje hobby że potrafią mówić o nim godzinami . Czułem się troszkę jakbym patrzył na dziwną krainę  ,w której na tkaninach zatrzymują się piękne krajobrazy , pląsają elfy  ,a indiańska szamanka tańczy w zapamietaniu .
I wszystko to stworzyły wróżki , które z anielską cierpliwością krzyżyk po krzyżyku malują te obrazy .
Czułem się troszeczke jak Alicja w krainie czarów , niestety mogłem tylko patrzeć nie było w pobliżu buteleczki z napisem "Wypij mnie" , nie jest to niestety hobby dla mnie .

Ufff w życiu tyle się nie napisałem .
Dobra teraz proste podsumowanie dla kolegów streszczę je  trzech punktach i radzie :\

1. Podróże kształcą dajcie się czasam porwać swoim paniom
2. Hafciarki wcale nie noszą krochmalonych czepców i nie wygladają jak pewna pani z bajek Braci Grimm ( nie mówię o Śnieżce)
3. Obserwacja osób porwanych przez swoją pasję może sprawić równie wielką przyjemość jak machnięcie browarka (no dobra może nie aż tak ale nie mam inngo porównania )

Rada :
Panowie ! : podanie damie płaszcza może spowodować , że nasłuchamy się naprawdę miłych rzeczy ;)



1 komentarze:

chaga pisze...

Świetna relacja i zdjęcia :).
Nie ma to jak spojrzenie faceta :). Dobrze, że nam się zbytnio nie oberwało hi, hi, hi.
Ściskam was oboje i miło wspominam spotkanie :)

Prześlij komentarz